Głównym celem rozmów ma być wypracowanie nowej strategii polityki tybetańskiej wobec Chin. Dalajlama przyznaje, że stosowana przez ostatnie dekady „droga środka” nie przyniosła oczekiwanych skutków. Wołania o autonomię dla Tybetu Chiny puszczają mimo uszu, ostro reagując na wszelkie ruchy i próby protestu ze strony Tybetańczyków (co widzieliśmy chociażby w marcu tego roku). Możliwe, że tym razem Tybetańczycy wystąpią z żądaniami o pełną, rzeczywistą niepodległość - z punktu widzenia chociażby historii Tybetu mają do tego całkowite prawo. Takie głosy pojawiały się już wśród młodszego pokolenia tybetańskiej diaspory. Przedstawiciele tybetańskiego rządu na uchodźstwie zaznaczają jednak, że ewentualna decyzja o staraniach o niepodległość ojczyzny nie oznacza zgody na stosowanie przemocy.
Ostra polityka Chin wobec Tybetu od lat zaostrza podziały wśród Tybetańczyków na uchodźstwie (z czego Chiny doskonale zdają sobie sprawę). Spotkanie w Dharamsali ma więc też na celu złagodzenie tych rozłamów.
Kolejną ważną kwestią, która prawdopodobnie zostanie poruszona w czasie debaty, jest pytanie o następcę Dalajlamy XIV. Siedemdziesięciotrzyletni duchowy przywódca Tybetu podupada na zdrowiu - we wrześniu tego roku po raz kolejny był hospitalizowany. Co się stanie, gdy go zabraknie? Pojawiają się obawy, że spowoduje to rozpad tybetańskiej społeczności.
W związku z tym już w zeszłym roku Dalajlama XIV oznajmił, że rozważa przerwanie wielowiekowej tradycji i wyznaczenie następcy - zamiast czekać na ponowne odrodzenie. Już wcześniej zaznaczył, że kolejne wcielenie będzie prawdopodobnie pochodziło z miejsca poza granicami Chin, a ostatnio stwierdził, że być może przez jakiś czas w ogóle nie będzie powracał na ziemię. Z procedurą szukania ponownego wcielanie bodhisattwy Awalokiteśwary - czyli kolejnego dalajlamy - wiążą się bowiem pewne trudności. Po pierwsze oznacza to kilkuletnie oczekiwanie. Po drugie od razu przypomina się historia z wyborem Panczenlamy XI.
W 1995 roku odnaleziono kolejne wcielenie panczenlamy - Gendun Choekyi Nyimę - którego Dalajlama XIV oficjalnie zatwierdził. Chiny jednakże zakwestionowały ten wybór. Sześcioletni Panczenlama XI został uprowadzony wraz z rodziną przez władze chińskie („zaginął”), a Pekin wysunął własnego, prochińskiego kandydata. Trzeba pamiętać, że panczenlama - druga co do ważności postać w hierarchii buddyzmu tybetańskiego - odgrywa kluczową rolę w wyborze następnego dalajlamy (dajlamowej i panczelamowie uzupełniają się wzajemnie w nominowaniu następcy w przypadku śmierci któregoś z nich). Jednym słowem już w 1995 roku Chiny zadbały, aby mieć wpływ na wybór przyszłego przywódcy Tybetu. Wyznaczenie następcy być może pozwoli uniknąć prób manipulacji ze strony władz chińskich.
Mówi się, że jednym z możliwych kandydatów na nowego przywódcę Tybetańczyków jest młody Karmapa XVII Ugjen Trinlej Dordże. O jego postaci więcej w następnych postach (patrz: „Karmapa XVII, ucieczka i żołnierze w klasztorze Rumtek”.
sytuacja w Tybecie
