Mecz był raczej jednostronny - drużyna kalkucka spuściła gospodarzom bezprzykładne manto. Tylko że mało kto zwrócił na to uwagę. Dlaczego? Otóż właścicielem drużyny bangalurskiej jest przemysłowiec Vijay Mallya, natomiast kalkuckiej - bollywoodzki gwiazdor pierwszej wielkości, aktor uwielbiany nie tylko w Indiach, ale i na całym świecie: Shah Rukh Khan, zwany przez fanów bezpretensjonalnie Królem (King Khan). Widzowie zamiast na boisko patrzyli na Shah Rukha, który posyłał całusy, tańczył - jednym słowem zdominował całe wydarzenie.
Jak to pięknie podsumował jeden z prawdziwych miłośników krykieta Noor Ahmed: „To było całkiem jak trzygodzinny pokaz bollywoodzkiego filmu, na które ludzie chodzą do multipleksów. Był taniec, była muzyka, była zabawa. I była odrobina krykieta. Dlatego liga się u nas przyjmie. Indusi to lubią.”
PS. Właścicielką jednej z ligowych drużyn jest Preity Zinta, jedna z najpopularniejszych aktorek bollywoodzkich. Co będzie, gdy spotkają się na trybunach z Shah Rukhiem?
