TYBET - 14 marca 2008 - Lhasa - sytuacja się zaognia

Pokojowa demonstracja w Lhasie przerodziła się w zamieszki, kiedy chińskie siły bezpieczeństwa odpowiedziały na nią siłą. Dwie osoby już nie żyją. Nad miastem unosi się wielki słup dymu - skutek wznieconych pożarów. Ludzie zaczęli podpalać chińskie samochody, sklepy i restauracje. (W ciągu ostatnich kilku dekad tysiące Chińczyków osiedliło się w Lhasie; odgrywają coraz większą role w tutejszej ekonomii, marginalizując Tybetańczyków i powoli czyniąc z nich mniejszość we własnym kraju. Otwarcie linii kolejowej w 2006 roku znacząco przyspieszyło ten proces. Jednocześnie rząd chiński rozpoczął intensywną kampanią zachęcającą swoich obywateli do osiedlania się w Tybecie.)

Tybetańscy mnisi nadal protestują - 2 mnichów z klasztoru Drepung usiłowało popełnić samobójstwo w geście protestu. Obaj są w stanie krytycznym. Prawdopodobnie nie oni jedni chwycili się tak desperackich środków. Mnisi z klasztoru Sera podjęli strajk głodowy w odpowiedzi na poniedziałkowe aresztowania w czasie demonstracji w Lhasie oraz późniejszą blokadę klasztoru.

Sytuacja w Lhasie wygląda coraz bardziej dramatycznie. Ponadto rzuca się w oczy wyjątkowo ostra reakcja Indii i Nepalu na protesty Tybetańczyków (aresztowania w Indiach, użycie gazów łzawiących w poniedziałek w Katmandu, patrz: post z 13 marca) - czy to znaczy, że oba kraje ulegają coraz mocniejszym naciskom ze strony Chin? Wysiłki Tybetańczyków - po raz kolejny opłacane krwią - spełzną na niczym, jeśli nie będą mogli liczyć na wsparcie opinii międzynarodowej. Tymczasem USA 2 dni temu uznało, że można usunąć Chiny z listy krajów najbardziej łamiących prawa człowieka.

sytuacja w Tybecie
Pozostałe doniesienia: 13.03.2008 - protesty w Indiach i Nepalu, 14.08.2008/1 - wydarzenia w Lhasie (pierwsze doniesienia), 15.03.2008 - podsumowanie piątkowych wydarzeń w Lhasie, 16.03.2008 - protesty w kolejnych prowincjach, 20.03.2008 - aresztowania w Lhasie, dezinformacja.