[zachodni Tybet]I found my own true love was on a Blue Sunday.
Jim Morrison
Przychodzi taki czas, kiedy barwy muszą stać się łagodne, kiedy rozpływają się w dyskretnych odcieniach tuszu na jedwabiu - jak na chińskim zwoju odcienie pejzażu blade, rozmyte bez światłocienia. Melancholia wybłękitnia szarości i świat zanurza się w odcienie dymu, szafiru i laguny.
[Przełomy Jangcy - świt nad Qutang Xia, Chiny]
Błękitne przestrzenie są pokrewne bogom i zmarłym. Barwy nieba symbolizują świętość i doskonałość, bliskość boga - niezależnie od imienia, którym go nazwiemy. W hinduizmie błękit wiązano z Kryszną, w Egipcie m.in. z Izydą, a ponieważ to także kolor prawdy i nieśmiertelności często malowano nim mumie; Grecy kojarzyli go z Zeusem, a Germanie z Odynem. Niebo jest odległe i niewzruszone, więc jego błękitne skrawki znaczą na ziemi rzeczy nieskalane, trwałe, niezmienne i wierne. Według niektórych plemion arabskich kolor niebieski chroni przez złym spojrzeniem.
To barwa spokoju, ogromu i wieczności. Jako kolor pobożności i kontemplacji, dziewiczej czystości stał się barwą płaszcza Madonny, chociaż wcześniej nosiła purpurową szatę - atrybut królewski. Dla Junga to był kolor myśli i przestrzeni. Błękitna tafla jeziora Mapam Yumco czyli Manasarowaru - jeziora myśli (od sanskryckiego słowa manas, umysł) według Hindusów powstała jako emanacja czystej myśli Brahmy. Dla Tybetańczyków to turkusowa mandala, przedmiot medytacji.
[Manasarowar, Tybet]
Lazur kojarzono także z żałobą i niegdyś tą barwą przykrywano trumny tych, którzy odeszli młodo. Błękity dla tych, co czyści odeszli do wieczności - a przynajmniej tak chcemy wierzyć. W szaro-błękitną godzinę zmierzchu odpływa łódź Charona i układana jest do snu święta księga sikhów Guru Granth.
[Mekong, Laos]
W lazurowej, zamglonej porze świtu nepalski bóg Pratjusza wypuszcza pierwsze strzały światła rozpraszające mrok, a każdy bramin - gdy w rytuale sandhjawandany wykrzykuje słowa „ziemia”, „przestwór” i „niebo” - tworzy na nowo świat ze wszystkimi jego barwami, które wynurzą się razem ze słońcem z godziny przedwiecznej, gdy jeszcze rzeczy były nierozdzielone, ale już święte.
[Himalaje o świcie; Nepal]Przychodzą takie chwile, gdy… przestrzeń rozległa rysuje się łagodnym horyzontem, a w tobie myśl zaciska się nieuniknionym ruchem. Uczucia błękitnieją, chłodnieją, nieruchomieją. Niebieskie zamyślenie.
O tym co odchodzi i co wieczne, o tym co czyste i nieskalane. Co prawdziwe. Co odległe. Myśli snują się cichutko w adagio molto, i dobrze. Weź oddech, nie przejmuj się mokrą ścieżką na policzku. „Skoro nie możemy posiąść chwili na zawsze, jesteśmy smutni” - parafrazując Johna Fowlesa. Ale na przekór jemu uczymy się cieszyć tą błękitną godziną, smakując jej delikatną goryczkę.
[Xinjiang, zachodnie Chiny]
[Przełomy Jangcy - świt nad Qutang Xia, Chiny]
[Manasarowar, Tybet]
[jezioro Chuwsguł, Mongolia]
(w tekście wykorzystano fragmenty rozdziałów „Święta przestrzeń” i „Anatomia melancholii” - „Spojrzenia”)
