[świątynia Wiśwanathy]Khadźuraho. Współcześnie to miejscowość w stanie Madhja Pradeś w środkowych Indiach; byłaby to po prostu jedna z rozlicznych wsi indyjskich, gdyby nie tamtejsze świątynie - jeden z najpiękniejszych przykładów sztuki kamieniarskiej średniowiecznych Indii; zabytek nie tylko niezwykłej urody, ale budzący rozliczne kontrowersje.
Wśród pól stoją świątynie - hinduistyczne (śiwaickie, wisznuickie) oraz dźinijskie. Wznieśli je między IX i XII wiekiem Ćandelowie. Za czasów tej dynastii Khadźuraho było wspaniałą, średniowieczną stolicą jednego z rozlicznych państewek na subkontynencie indyjskim. Do dzisiaj w dobrym stanie zachowało się około dwudziestu pięciu budowli. Słyną z pięknych rzeźb zdobiących wewnętrzne i zewnętrzne ściany budowli, a nade wszystko ze śmiałych erotycznych przedstawień.
[świątynia Kandarija Mahadewy]Do dziś nie wiemy, co dokładnie przyświecało twórcom tych budowli i jej fundatorom. Gdy ponownie odkryto te świątynie, nie wzbudziły zachwytu, zwłaszcza wśród Europejczyków. Trzeba było wielu pokoleń (a być może i rewolucji seksualnej na Zachodzie), aby doceniono urodę rzeźb zdobiących świątynie w Khadźuraho i piękno samej architektury - początkowo odważne erotyczne sceny i nagość przesłaniały kunszt rzeźbiarzy i budowniczych. Sami Hindusi nie do końca radzą sobie z bogactwem scen przedstawionych na owych świątyniach; nim odkryto ich potencjał jako atrakcji turystycznej, pojawiały się głosy, aby… zalać rzeźby betonem. Na szczęście skończyło się na słowach.
[świątynia Parśwanathy - Wisznu z Lakszmi oraz dziewczyna malująca oczy kohlem]Świątynie Khadźuraho szokują i fascynują; nazywa się je Kamasutrą w kamieniu, podręcznikiem rozkoszy (warto wspomnieć, że oryginalna Kamasutra nie jest nawet w połowie tak ekscytująca i zmysłowa w swojej treści, jak się mniema głównie na podstawie jej rozlicznych, późniejszych podróbek pod tym samym tytułem). Śmiałe, grupowe przedstawienia ukazują seks w sposób całkowicie otwarty i swobodny; obok bóstw pojawiają się boskie apsary i wdzięczne tancerki z orszaku Indry, latające widjaharisy i demoniczne jakszinie - nieodmiennie nagie. Reprezentują klasyczny indyjski ideał kobiecej urody: szerokie biodra, bardzo pełne piesi, smukła talia. Bransolety podkreślają delikatność nadgarstków i kostek. Twarz zaokrąglona, pełne usta, wielkie oczy o kształcie migdałów. (Jeżeli w tym momencie nasuwają się imiona bollywoodzkich gwiazd… cóż, najwyraźniej niektóre ideały przetrwały wieki). Kobiety zwykle stoją wygięte zgodnie z zasadą tribhangi - trójzgięcia - przechylona leciutko głowa, przegięcie w talii, lekko wysunięte jedno biodro, jedna noga zgięta, jedno ramię uniesione - tak, aby patrzący widział całą harmonię sylwetki i krągłość każdej linii.
Nie wiemy, czy świątynie odzwierciedlają obyczajowość średniowiecznych Indii - zmysłowych i rozwiązłych. Prawdopodobnie nie. Być może miały rzeczywiście stanowić podręcznik dla Hindusów, inspirację do… płodzenia dzieci w obliczu ekspansji muzułmańskiej. Odważna koncepcja, nie do końca spójna z prawdą historyczną.Jedna z najpopularniejszych interpretacji odwołuje się do pojęć bhakti - rzeźby mają przedstawiać miłość duszy do Boga, bądź do idei zjednoczenia atmana z brahmanem. Wszak rzeźby zdobią ni mniej ni więcej jak świątynie, a w hinduizmie nigdy specjalnie nie unikano symboliki seksualnej, podkreślając pozytywny stosunek do ciała i cielesności. Ciało ma boskie pochodzenie, jest miarą wszelkich rzeczy; do proporcji ludzkiego ciała odwoływano się planując świątynie, sanktuarium, miejsce dla bóstwa, nazywa się garbha gryha - dom łona.
Możliwe jednak, że świątynie Khadźuraho są nadzwyczajnym świadectwem działalności nieortodoksyjnych sekt religijnych, które poszukiwały mistycznej więzi z bóstwem poprzez erotyczne rytuały i inicjacyjne akty seksualne, mających swoje korzenie w śaktyzmie i tantryzmie. Prawdopodobnie Ćandelowie nie tylko tolerowali je u siebie, ale wręcz wspierali. Pamiętać trzeba, że to, co w skrócie nazywamy hinduizmem (wszak to neologizm z 1816 roku ukuty przez Rammohana Raja), jest w gruncie rzeczy oszałamiającą mieszanką doktryn religijnych - istnienie jednocześnie sprzecznych (przynajmniej powierzchniowo) trendów wydaje się tu być wręcz rzeczą naturalną. Indie ascetyczne, Indie obyczajne i Indie zmysłowe - na wszystko znalazło się tu i miejsce, i czas.
[świątynia Wiśwanathy]
Do najstarszych należy świątynia Ćausath Jogini z IX wieku. Za najwspanialsze pod względem artystycznym uważa się budowle pochodzące z lat 950-1050, zwłaszcza świątynię Matangeśwary, świątynię Warahy (jednego z wcieleń boga Wisznu), śiwaicką świątynię Wiśwanathy, wisznuicką świątynię Lakszmany oraz olśniewającą rozmachem świątynię Kandarija Mahadewa. Wszystkie te budowle stanowią doskonały przykład lokalnej odmiany stylu architektonicznego nagara - wieżowych świątyń z charakterystycznymi głównie dla Indii Północnych śikharami. Jeśli idzie o nadzwyczajną urodę detali wyróżnia się dźinijska świątynia Parśwanathy.
