TAJLANDIA: twarze Buddy (1)


Pierwotnie w sztuce Buddę ukazywano poprzez symbole. Przedstawienia w postaci ludzkiej pojawiły się dopiero w pierwszych wiekach n.e. w sztuce Gandhary. Z czasem rozwinęła się szeroka ikonografia, skodyfikowany język symboli, w których znaczenie mają poszczególne elementy stroju, ułożenie ciała - w szczególności rąk (mudry) itd., przekształcane i wzbogacane przez kolejne kultury przyjmujące buddyzm.




Budda medytujący, styl okresu Dvaravati (VI-XI wiek); równina Korat (Tajlandia); widoczne silne wpływy sztuki indyjskiej. Warto zwrócić uwagę na przekłute, charakterystycznie wydłużone od noszenia ciężkich kolczyków płatki uszu - to oznaka wyższego stanu, jeden z 32 cudownych znaków wielkiego męża, z którymi urodził się książę Siddhartha Gautama, oraz włosy zebrane w kok (sansk. uniszna), skręcające się w prawą stronę (kolejny pomyślny znak).

POLSKA: wiosna i e. e. cummings


[zdj. jablonie pod Jabłonną]


O słodka spontaniczna
ziemio ileż to razy
te
nadgorliwe


palce

lubieżnych filozofów szczypały
i
poszturchiwały

cię
, bezwstydny kciuk
nauki nakłuwał
twoje


piękno . ileż

razy religie brały
cię na swe kościste kolana
gniotąc i


szarpiąc cię abyś poczęła
bogów

(ale ty

wierna

niezrównanemu łożu
swego rytmicznego kochanka
którego imię
śmierć


odpowiadasz


im tylko


wiosną)

CHINY: włosy, czyli wyrywek z historii taoizmu religijnego

She asks me why
I'm just a hairy guy
I'm hairy noon and night
Hair that's a fright
I'm hairy high and low
Don't ask me why
Don't know
- Gerome Ragni, James Rado „Hair”


[zdj.: mnich taoistyczny w świątyni Qingyang Gong, Chengdu]



O popularności i co za tym idzie sile danej religii w państwie decydują czasem zaskakujące kwestie. Liczba mnichów taoistycznych dwukrotnie w historii Chin gwałtownie zwiększyła się z powodu… przywiązania chińskich generałów i uczonych do długich włosów.

W przeciwieństwie do mnichów buddyjskich mnisi taoistyczni nigdy nie goli głów, przeciwnie: zapuszczali długie włosy. Gdy w Chinach nastały rządy mandżurskiej dynastii Qing (połowa XVII wieku), ci, którzy nie chcieli przyjąć mandżurskich obyczajów i zapuszczać warkoczy, przechodzili na taoizm, ponieważ tylko członkowie tej sekty mogli (m.in.) mieć długie, ale niezaplecione włosy. Kiedy z kolei po 1911 roku warkocze powszechnie ścinano, ci… którzy chcieli je zachować, zostawali taoistami.


[zdj.: świątynia Bixia Si, Tai Shan - mnich taoistyczny z nieodłączną herbatą i upiętymi włosami]

POLSKA - Góry Stołowe










Góry Stołowe, jeszcze chwilę temu, w marcu.

INDIE - krykiet, Bollywood i Shah Rukh Khan

Ruszyła w Indiach prawdziwa, zawodowa liga krykieta, jaka do tej pory w tym kraju jeszcze nie istniała - a trzeba pamiętać, że krykiet to jedna z największych namiętności Indusów. 18 kwietnia na stadionie Chinnaswamy w Bangalurze miało miejsce wielkie otwarcie i inauguracyjny mecz między drużynami Kalkuty i Bangaluru. Na boisku pojawiła się plejada gwiazd krykieta, między innymi Rahul Dravid i Saurav Ganguly.

Mecz był raczej jednostronny - drużyna kalkucka spuściła gospodarzom bezprzykładne manto. Tylko że mało kto zwrócił na to uwagę. Dlaczego? Otóż właścicielem drużyny bangalurskiej jest przemysłowiec Vijay Mallya, natomiast kalkuckiej - bollywoodzki gwiazdor pierwszej wielkości, aktor uwielbiany nie tylko w Indiach, ale i na całym świecie: Shah Rukh Khan, zwany przez fanów bezpretensjonalnie Królem (King Khan). Widzowie zamiast na boisko patrzyli na Shah Rukha, który posyłał całusy, tańczył - jednym słowem zdominował całe wydarzenie.

Jak to pięknie podsumował jeden z prawdziwych miłośników krykieta Noor Ahmed: „To było całkiem jak trzygodzinny pokaz bollywoodzkiego filmu, na które ludzie chodzą do multipleksów. Był taniec, była muzyka, była zabawa. I była odrobina krykieta. Dlatego liga się u nas przyjmie. Indusi to lubią.”


PS. Właścicielką jednej z ligowych drużyn jest Preity Zinta, jedna z najpopularniejszych aktorek bollywoodzkich. Co będzie, gdy spotkają się na trybunach z Shah Rukhiem?

TAI SHAN - świątynia Gwiazdy Polarnej (część 1)



W błękitnym dymie kadzielnic tonie świątynia bogini Dou Mu, Gwiazdy Polarnej, patronki wróżbiarzy, która chroni wiernych przed chorobami i wojną, czuwa nad podróżnymi płynącymi po rzekach i morzach, nadzoruje rejestry śmierci i urodzin, skłonna obdarzać ludzi długowiecznością.

Tai Shan - najświętsza i najczęściej odwiedzana góra taoistów.

Tylko że świętość skrywa się za grubą kurtyną jałowego hałasu i pustej wrzawy. Święta góra śpi tym mocniej, im głośniej krzyczą chińscy turyści - zakładowe wycieczki w jednakowych koszulkach i czapeczkach. Świątynie popadają w ruinę, zamieniają się w muzea z biletami wstępów. Wszechobecny piknik i jarmark - jak wesoło, jak nijako, jak tandetnie. W świątyni taoistycznej chiński turysta nie potrafi zapalić trociczek, kapłan pokazuje mu, w którą stronę ma się z nimi skłonić… Bez przekonania. No bo po co?

--------------------------------------------------------------------------------
Zobacz też: Emei Shan

NEPAL - wybory - głosy nadal liczone

Głosy są nadal liczone, ale dotychczasowe wyniki wskazują na miażdżącą przewagę maoistów. Zaskoczeni są nie tylko obserwatorzy, nie tylko wyborcy, ale nawet sami maoiści. Jeśli ta tendencja się utrzyma - a nie ma powodu, żeby stało się inaczej - maoiści będą w stanie samodzielnie stworzyć rząd.

Patrz także: NEPAL - wybory - pożegnanie z monarchią i maoistami?

INDIE - Waranasi (Benares) - dobre miejsce do umierania

Modlitwa do Śiwy

Okalecz mnie, Ojcze,
Bym nie mógł już wędrować w żadną stronę.
Pozbaw mnie wzroku, Ojcze,
Bym nie mógł spoglądać na cokolwiek.
Pozbaw mnie słuchu, Ojcze,
Bym nie mógł już niczego słyszeć.

Spraw bym został z tymi,
Którzy oddali się tobie w opiekę,
Nie pragnący niczego ani nie szukający niczego
O Panie łączących się rzek!
[tłum. P. Kłodkowski]

[Waranasi - pusty, drugi brzeg]



Waranasi, niegdyś Benares, a pierwotnie znane jako Kaśi - miasto światła, to jedno z najstarszych osiedli świata i duchowa stolica Indii, leżąca na lewym brzegu świętego Gangesu. Według legendy powstało zanim jeszcze Ganges zstąpił z nieba, a założył je sam Śiwa. To jego miasto. Czci się go tu jako Wiśwanathę - Pana Wszechświata, w ponad tysiącu świątyń.

Śiwa zwany też Okrutnym (Bhairawa) i Niszczycielem (Hara), boski ojciec Gniewu, Trwogi i Choroby to uosobienie thanatycznej zasady natury, ubóstwiony instynkt śmierci. Jego miasto to dobre miejsce, żeby umrzeć. Miasto wdów, które tu czekają na śmierć, miasto rytualnych kąpieli umierających i śmiertelnie chorych. Miasto rytualnych samobójstw.

„Okalecz mnie Ojcze, bym już nie mógł wędrować…”

NEPAL - wybory - pożegnanie z monarchią i maoistami?


Dwukrotnie odkładane wybory w Nepalu wreszcie się odbyły: 10 kwietnia 2008 roku. To niewątpliwie ważna data dla tego himalajskiego królestwa.


Drzewo, krowa - prawie plakat wyborczy. [Nepal, okolice Manangu]



Ostatnie dni kampanii wyborczej przebiegały bardzo gwałtownie, ale same wybory - wbrew obawom - odbyły się spokojnie. (Spokojnie w skali kraju, ponieważ w dniu wyborów w wyniku strzelaniny zginęły cztery osoby, a kilkanaście zostało rannych.) Mówi się o wysokiej, ok. 60-procentowej frekwencji. Tym razem Nepalczycy chyba czuli, że ich głos ma wagę (w poprzednich wyborach - luty 2006 - prawie nikt nie wziął udziału; w samym Patanie na ok. 1,5 tysiąca wyborców zagłosowało ok. 50 osób!)

Wyniki wyborów poznamy za kilkanaście dni.

Prawdopodobnie wybory te będą końcem maoistów w Nepalu. Rebelia, którą zapoczątkowali w 1995 roku, zaowocowała ponad 12 tysiącami ofiar; kraj wielokrotnie był sparaliżowany w wyniku ich działań, na wielu terenach toczyła się po prostu wojna domowa. W 2002 roku w walkach brały już udział regularne oddziały wojskowe. W kwietniu 2006 rozpoczęto rozmowy o zakończeniu walk, porozumienie osiągnięto w listopadzie, a w styczniu 2007 roku maoiści weszli do rządu tymczasowego. Wybory zapowiedziano na czerwiec, potem na listopad 2007 i wreszcie na kwiecień tego roku. Maoiści dwukrotnie doprowadzali do przełożenia wyborów, prawdopodobnie czując, że zabraknie im poparcia i na drodze legalnej nie mają szans utrzymać władzy. We wrześniu wycofali się z rządu, domagając się zniesienia monarchii. Powrócili, gdy w grudniu zgodzono się na ten warunek. Zniesienie monarchii zapowiedziano na rok 2008. Tak więc niezależnie od konkretnych wyników wyborów, Nepal pożegna się także z monarchią - wszystkie partie polityczne zapowiadają przekształcenie kraju w republikę.

Przypomnę, że 1 czerwca 2001 król Birendra, królowa Aishwarya oraz większość pozostałych członków rodziny królewskiej zginęli tragicznie z rąk pijanego księcia Dipendry, który następnie strzelił do siebie. Tron objął wtedy brat króla, Gyanendra - niezbyt doświadczony polityk, który szybko zraził do siebie ludzi (zwłaszcza że przez kontrast król Birendra był w Nepalu niezwykle popularny). Trzeba też zaznaczyć, że w czasie rebelii maoistów, nie tylko rebelianci stosowali przemoc wobec ludności nepalskiej, ale także siły rządowe, więc naciski na króla, aby wycofał się z polityki, były bardzo silne. Pojawiają się jednak i inne głosy: co stanie się z tak bardzo zróżnicowanym etnicznie krajem, gdy zabraknie bardzo ważnego symbolu spajającego - króla?


Oczywiście… nie mogłam o tym nie wspomnieć: karty wyborcze opatrzono symbolami rysunkowymi - Maoistów symbolizuje rzecz jasna sierp i młot, partię kongresową drzewo, a partię popierającą monarchię - krowa. Dlaczego zwracam uwagę na ten szczegół? Zerknijcie do postu poświęconego wyborom w Pakistanie.
sytuacja w Nepalu

Święte księgi i wiecznie żywi abecedarianie

Wieść się właśnie niesie, że w Czeczenii powstanie szpital psychiatryczny, w którym główną metodą terapeutyczną będzie lektura sur Koranu.

Książki poświęcone leczeniu chorób serca, nowotworów czy migren za pomocą Biblii doskonale się sprzedają.

Jeszcze w XIX wieku dowodzono, że wszelkie wynalazki ludzkości zostały już raz opisane - w Wedach. Są tacy, którzy nadal tak uważają.

Kiedy Murray Gell-Mann (fizyk-teoretyk) uporządkował hadrony (cząstki biorące udział w oddziaływaniach silnych), układając je w spójne rodziny tworzące tzw. ścieżkę ośmiokrotną, dla wielu był to oczywisty dowód, że prawdziwy porządek świata ma związek z buddyzmem, albo szerzej rozumianym wschodnim mistycyzmem. Na szczęście nie był to jedyny wniosek z przemyśleń Gell-Manna (te inne doprowadziły nas m.in. do odkrycia kwarków).



„Podobne ćwiczenie można przeprowadzić z Biblią. Wybierając po kolei odpowiednie słowa można wykazać, że Biblia zawiera wszystkie dzieła Joyce’a.” (John Taylor, matematyk i fizyk)

„Z pewnością nie ma nic złego w doszukiwaniu się paralel między nową fizyką kwantową a hinduizmem, buddyzmem, taoizmem, filozofią Zen, czy choćby tradycyjną kuchnią kantońską. (…) To są zabawne rozważania, może nawet filozoficzne, ale dawno już opuściliśmy obszar nauki.” (Leon Max Lederman, fizyk-eksperymentator, laureat Nagrody Nobla z fizyki)


Abecedarianie (XVI-wieczny odłam anabaptystów) twierdzili, że wszelka wiedza (nawet znajomość alfabetu) jest zbędna, a jedyne, co zasługuje na zgłębienie, to duchowe wartości Biblii. Chrześcijaninowi wystarczy poznawanie Pisma Świętego.



Nieodmiennie z życzeniami jak najbardziej urozmaiconej lektury.

TYBET - Koło Dharmy


[Dżokhang, Lhasa]



Nad wejściem do niemal każdej świątyni tybetańskiej odnajdziemy wizerunek koła z ośmioma szprychami, emblemat buddyzmu. To Koło Dharmy (tyb. chos kyi 'khor lo) symbolizujące szlachetną ośmioraką ścieżkę - jeden z podstawowych elementów nauki Buddy (obok czterech szlachetnych prawd). Szlachetna ośmiostopniowa ścieżka stanowi drogę prowadzącą do unicestwienie cierpienia; obejmuje: 1) właściwe spojrzenie, 2) właściwe zrozumienie, 3) właściwą mowę, 4) właściwe działanie, 5) właściwe życie, 6) właściwy wysiłek, 7) właściwą myśl, 8) właściwe skupienie. Po obu stronach Koła Dharmy znajdują się dwa jelenie - mają przypominać wiernym pierwsze kazanie Buddy o wprawieniu w ruch Koła Dharmy (sanskr. dharma-ćakra-prawartana) wygłoszone w Parku Jeleni w Sarnath. [z: „Koło jako symbol kardynalny w sferze sacrum Tybetu”, M. Strzelec]

TRZY PRZEŁOMY - JANGCY okiem malarza z epoki Sung



Przełomy Jangcy - świt nad Qutang Xia


Krajobraz chiński to shanshui - góry i woda. Elementy podstawowe - yin i yang - w zgodnym, odwiecznym rytmie. Przeciwstawne, ale nie rozdzielone. Dopełniające się. Ściany skalne pną się pionowo i opadają gwałtownie. (…) Woda w ledwo zasugerowanym bezmiarze. (…) Niebo i ziemia przenikają się, horyzont może się zagubić. Niekiedy forma jest tak prosta i lapidarna, że zatrzymuje się ledwie o krok od abstrakcji. Człowiek, jeśli w ogóle się pojawi, to zwykle jako zagubiony punkcik przytłoczony ogromem przyrody. Samotny rybak, ludzie czekający na przeprawę… (fragment rozdziału „Pejzaż po chińsku”, „Spojrzenia”)




Świt nad Wu Xia - Przełomem Czarownic


W klasycznym malarstwie chińskim pejzaż przedstawiano umownie - na przykład kolory gór mogły być całkiem dowolne - brązowe albo błękitne. (Czy umownie? Przecież tu naprawdę błękitne skały powtarzają się echem, zwielokrotnione cieniami.) Pejzaż nie odtwarzał konkretnego widoku, ale ukazywał to, co wieczne. Z elementów rzeczywistych, obserwowalnych, konstruował ideę. Eliminowano wszystko, co zbędne, szukając formy doskonałej, ujętej skrótowo, ale w sposób wysublimowany. Kolorów używano oszczędnie operowano raczej odcieniami, jakby rozmywały się we mgle. Światło ukazywano rozproszone, światłocień był ledwo zaznaczony - to ściśle wiązało się także z formą - pejzaże chińskie zazwyczaj umieszczano na poziomych zwojach, oglądanych po kawałku.


Epoka Sung to okres szczególnej fascynacji w malarstwie krajobrazowym przestrzenią wody.


Przełom Xiling Xia

INDOCHINY - jazz, panowie, jazz!




Nie jest tak źle no przecież nie
można mieć czasem kiepski dzień
z końcem epoki to się zdarza
i w końcu kogo to obraża…
(…)
telefon milczy pada deszcz
Madame, Monsieur – jazzz...
(„Jazzz”, M. Czyżykiewicz)

POLSKA - czarny kot i jego pani



Rzeczywistość owej damy miała zapach starego tynku i równie kruchą fakturę, ale pogłaskana za uchem zawsze wdzięcznie pomrukiwała i ostatecznie to się właśnie liczyło.


--------------------------------------------------------------------------------


W oknach odbijają się całe światy - ale nie jak w lustrze. Śmiało przedstawiają własną interpretację rzeczywistości, wykrzywiają i prostują, zmieniają kolory, nakładają na świat wzór firanki i cienie pelargonii. (…) Okna obiecują, że powiedzą, że zdradzą wszystko… Boczne furtki do prywatnych, najprawdziwszych światów. (…) ale zawsze zostawiają patrzącego na progu, nie dookreślając, urywając historię w pół słowa. [fragm. rozdz. „Okna”, „Spojrzenia”]